Grażyna Rychlik
Genealog

Jestem zawodowym genealogiem z ponad 20. letnim doświadczeniem. Specjalizuję się w poszukiwaniach genealogicznych na terenie Polski (w historycznych i obecnych granicach) w szczególności (ale nie wyłącznie) dotyczących emigrantów z Polski do Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Od 2009 jestem członkiem stowarzyszenia Association of Professional Genealogists (APG) zrzeszającego zawodowych genealogów z całego świata. Klikając na ten link możesz odwiedzić mój profil (wersja tylko w języku angielskim) na stronie Stowarzyszenia.
Moje usługi z zakresu poszukiwań genealogicznych w największym skrócie obejmują:
- Poszukiwania genealogiczne w celu odpowiedzi na różne pytania dotyczące historii przodków i krewnych,
- Opracowywanie drzew genealogicznych w oparciu o oryginalne źródła informacji genealogicznych,
- Tłumaczenie aktów metrykalnych z języków, wktórych zostały spisane,
- Prowadzenie poszukiwań genealogicznych przy pomocy wyników testów DNA w celu ustalenia pokrewieństwa i nieznanych rodziców,
- Opracowywanie i redakcja genealogiczna informacji genealogicznych/tablic genealogicznych do druku.
Żeby dać wyobrażenie o mojej pracy jako genealog zamieszczam fragmenty moich odpowiedzi na pytania zadane mi przez APG w artykule o mojej pracy zawodowego genealoga, który we wrześniu 2024 ukazał się na łamach kwartalnika branżowego Stowarzyszenia (APG Quarterly):
Opracowuję całościowe [wraz z liniami bocznymi czyli potomkami rodzeństwa] drzewa genealogiczne, znajduję odpowiedzi na pytania, które dotyczą potwierdzenia (lub nie) funkcjonujących w ustnym obiegu historii rodzinnych, ustalam pokrewieństwo między wskazanymi osobami (także przez wyniki testów DNA). Czasami poszukuję geograficznych miejsc pochodzenia przodków. Bardzo lubię szukać odpowiedzi na trudne pytania, analizować dowody i spisywać odnalezione informacje czyli detektywistyczną stronę pracy genealoga.
Szczegółowy raport z poszukiwań przesyłam w osobnym stworzonym do tego celu dokumencie. Nie wysyłam wielu maili z wieloma pojedynczymi informacjami i załącznikami, co widziałam niejednokrotnie w materiałach, które trafiały do mnie z propozycją kontynuacji poszukiwań prowadzonych przez innych poszukiwaczy.
Moje doświadczenie i eksperckie podejście do poszukiwań od lat buduję między innymi w oparciu o poszukiwania moich własnych przodków. Opracowałam i wydałam genealogie dwóch rodzin moich przodków (Pieniążków i Szaniawskich) i na moim polskojęzycznym blogu oraz w czasopismach genealogicznych opublikowałam wiele artykułów omawiających różne problemy genealogiczne, które pojawiają się w trakcie poszukiwań. Na pytanie APG o moje największe osiągnięcia w poszukiwaniach genealogicznych dałam taką odpowiedź:
Miałam kilka takich „wielkich” odkryć. Jednym z nich było to, że moja prababcia, Antonina Skwarek, która swego czasu prowadziła w Zawierciu sklep kolonialny, w ogóle z Zawiercia nie pochodziła. W trakcie poszukiwań okazało się, że urodziła się 200 km od Zawiercia w niewielkiej miejscowości Bielsk znajdującej się 20 km na północ od Płocka. To odkrycie umieściło geograficznie moje dwie linie żeńskie (moją i matki mojego ojca) w bliskiej okolicy.
Innym wielkim odkryciem było zupełnie przypadkowe odnalezienie kopii notarialnej testamentu mojej 5x prababci z 1801. Testamentów z tak względnie wczesnego okresu w Polsce nie znajduje się często, tym bardziej cenne jest to odkrycie.
Udało mi się też dowiedzieć, co stało się z bratem mojego dziadka, o którym zawsze słyszałam, że został zgarnięty w Radomiu z ulicy w łapance zorganizowanej przez Niemców w czasie okupacji i nigdy już do domu nie wrócił. Dzięki bazie danych archiwów Arolsen Archives dowiedziałam się, że brat dziadka trafił do obozu KL Neuengamme w Hamburgu. Zapewne tam zmarł, chociaż dokumentacja tego obozu została zniszczona, więc nie można tego dokładnie sprawdzić. Retrospektywnie patrząc na sprawę myślę, że zaraz po wojnie rodzina dziadka posiadała tę informację, ale kiedy ja zaczęłam zadawać pytania, nikt nie znał na nie odpowiedzi czy też nie było już nikogo, kto mógł mi tej odpowiedzi udzielić.
Najbardziej fascynującym (dla mnie) odkryciem było powiązanie Francuza Gabriela Antoniego de Verny (szambelana ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego) z obszarem zamieszkania moich przodków. Ostatnie lata swojego życia spędził on w miejscowości obok tej, w której mieszkali moi przodkowie Szaniawscy, a do tego jego wnuczka wyszła za mąż za jednego z moich krewnych. Niesamowite było odkryć, że dokumenty dotyczące ludzi o tak wysokiej pozycji społecznej w końcu XVIII w. i na początku XIX w. można odnaleźć w tych samych dokumentach co moich przodków. Dla mnie jest to szczególnie fascynujące, gdyż jestem przewodnikiem po Zamku Królewskim w Warszawie. Oprowadzając po szczegółowo odtworzonych wnętrzach ciągle przenoszę się wraz ze zwiedzającymi do XVIII w. i czasów panowania ostatniego króla Polski, natomiast dzięki moim odkryciom genealogicznym czuję swoistą wieź między tym miejscem i moimi przodkami i krewnymi z tamtych czasów.